Chris Cain

Od lat jest wielką inspiracją dla Joe Bonamassy, a jego grę komplementował niegdyś sam Król Bluesa B.B. King. Pochodzący z kalifornijskiego San Jose gitarzysta Chris Cain to kolejna gwiazda jubileuszowej edycji Rawy Blues, która już 8 października odbędzie się w katowickim „Spodku”.

Chris Cain niespodziewanie wskoczył do składu tegorocznego bluesowego święta (wraz z Kris Barras Band), w zastępstwie za anonsowanego wcześniej Erika Galesa, który odwołał wszystkie jesienne koncerty w Europie. Muzyk po raz pierwszy w swej długiej karierze zagra w Polsce. 

Cain dorastał otoczony muzyką. Dzięki rodzicom poznał nagrania Raya Charlesa, Alberta Kinga, Muddy’ego Watersa i B.B. Kinga. Króla Bluesa po raz pierwszy zobaczył na żywo jako trzylatek. Tata regularnie zabierał małego Chrisa na koncerty. W wieku ośmiu lat Cain nauczył się grać na gitarze, jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności stał się profesjonalnym muzykiem. 

Gitarowy samouk, ale zdobył wykształcenie muzyczne, a później sam zaczął wykładać jazzową improwizację. Dość późno - bo dopiero w wieku 32 lat rozpoczął solową karierę z prawdziwego zdarzenia. Ale wszedł z buta na bluesowe salony: debiutancki album „Late Night City Blues”, który przyniósł mu aż cztery nominacje do nagrody W.C. Handy’ego (obecnie Blues Music Awards). Stał się również przepustką na koncertowe sceny w USA i Europie, a młody gitarzysta dostąpił zaszczytu wspólnych występów ze swoimi mistrzami: Albertem Collinsem i Albertem Kingiem. Dyskografia Caina liczy 15 płyt, ostatnia - jak dotąd - „Raisin’ Cain” ukazała się nakładem zasłużonej bluesowej wytwórni Alligator Records i przyniosła gitarzyście zasłużoną porcję splendoru w bluesowym środowisku. 

- Chris Cain jest mistrzem gitary bluesowej, uduchowionym wokalistą i inteligentnym, dowcipnym autorem piosenek. Jego występy na żywo są pełne energii, zabawy i ostrej gitary. Chris czerpie więcej radości z tworzenia muzyki niż jakikolwiek inny muzyk, którego kiedykolwiek widziałem, a jego radość jest zaraźliwa. W trakcie swojej długiej kariery zdobył ogromną rzeszę fanów i zasłużył na publiczny podziw zarówno B.B. jak i Alberta Kinga. Przyjedzie na Rawę Blues, by podzielić się z polską publicznością wszystkimi swoimi nowymi utworami. A czy wspominałem, że jest również świetnym klawiszowcem? - komplementuje artystę Bruce Iglauer, szef Alligator Records.

Można spotkać się z opinią, że jego utwory jedną nogą tkwią w bluesowej tradycji, ale oczy zwrócone są w przyszłość gatunku. Czy tak jest istotnie? Będziemy mogli przekonać się na żywo 8 października w „Spodku”.