38. Rawa Blues Festival za nami!

2018-10-02

Koncerty bluesowych artystów z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch oraz silnej reprezentacji krajowej sceny w dwóch największych katowickich arenach, kawiarenka poetycka, warsztaty plastyczne dla najmłodszych, wystawa malarstwa – w ostatni weekend września NOSPR i Spodek były wypełnione bluesem w różnych odmianach. O podsumowanie tegorocznej imprezy poprosiliśmy dwóch nestorów Rawy Blues, cenionych dziennikarzy muzycznych, którzy z festiwalem są związani praktycznie od jego początku: Marka Jakubowskiego i Ryszarda Glogera.

Ten wyjątkowy festiwal zawierał dwa edukacyjne w swoim założeniu spotkania z Tinsleyem Ellisem. Artysta, posługując się często instrumentem, opowiadał o swojej drodze do bluesa, wprowadził w tajniki swojej gitarowej gry, mówił o pasji życia w świecie ukochanej muzyki. 


    Dwa koncertowe dni wypełniło szerokie bluesowe i okołobluesowe spektrum muzyczne. W sali NOSPR zagrał znakomity i unikalny pod względem brzmienia duet Martin Harley & Daniel Kimboro – dwóch wokalistów z akustycznymi gitarami i kontrabasem. Stylistyka czarnego bluesa z Missisipi przeplatała się z balladową formą muzyki folk. Po nich wystąpiła dużo większa formacja (w sekcji dętej obok saksofonu  – waltornia!) prowadzona przez świetną pianistkę i wokalistkę Marcię Ball. Płynący wartko melanż nurtów z amerykańskiego Południa przybrał postać show, z zaproszonym do finału Irkiem Dudkiem na harmonijce.
    Ostatniego dnia, już w hali Spodek, konkurs na Małej Scenie oceniany przez publiczność wygrał zespół KSW 4 Blues. Ciąg dalszy na Dużej Scenie to m.in. polscy wykonawcy, tacy jak Cotton Wing, Wicked Heads i Kraków Street Band. Szef festiwalu zaprezentował swój Dudek Big Band oraz dojrzałość jaką bluesmen osiąga latami talentem i pracą. Przy tej okazji ukazało się wydawnictwo (DVD i CD) z koncertem tej orkiestry w podczas ubiegłorocznej Rawy w NOSPR.


Włoski zespół Wild Meg & The Mellow Cats stylowo i zaprezentował swinga i rhythm and bluesa. Gitarowa ściana dźwięku okazała się być największym atutem zespołu młodej hard-blues-rockowej gitarzystki i wokalistki Laury Cox, najbardziej ze wszystkich wykonawców na tym festiwalu spotęgowanego dynamiką nagłośnienia. Tinsley Ellis pojawił się raz jeszcze, tym razem ze swoim trio ukazując swoje walory znakomitego gitarzysty i wokalisty. Szkoda, że ten koncert, limitowany festiwalowym „rozkładem jazdy”, nie mógł trwać dłużej.


    Gwiazda pierwszej wielkości tegorocznej Rawy i zarazem światowego bluesa – Robert Cray z zespołem koncertował już w 2012 roku na  Rawie. Tym razem, w porywającym i emocjonującym w każdym momencie występie zaprezentował utwory z ostatniej płyty Robert Cray & Hi Rhythm oraz przypomniał kilka starszych ze swojego repertuaru; zabrzmiały w odświeżającej reinterpretacji, wzbogaconej nowymi niuansami i gitarowymi solówkami. W połączeniu z pełnym napięć i żarliwości wokalem, konglomerat bluesa, soulu, funky i muzyki pop w jego wykonaniu to świat wysokiej temperatury emocji, porażających każdego otwartego na współczesną afroamerykańską muzykę popularną.


    Ten, kto z fanów bluesa i po prostu znakomitej prezentowanej na żywo muzyki nie był na tej edycji Rawy Blues nich żałuje. Okazji do zrekompensowania sobie wrażeń płynących z uczestniczenia w tym wydarzeniu poprzez telewizyjną relację nie będzie. W tym roku Irek Dudek zrezygnował ze współpracy z telewizją, która rejestrowane dotąd koncerty z Rawy Blues emitowała później w nocnych porach.


Marek Jakubowski



Gwiazda wprawiła w zachwyt


 Zaskoczenie, objawienie, oczarowanie i gwałtowny przypływ adrenaliny – wszystko w muzycznym pakiecie na jednej imprezie. Z 38. edycji festiwalu Rawa Blues wracałem z uczuciem niecodziennych wrażeń i emocji. Duet Martin Harley i Daniel Kimbro uważam za wielkie odkrycie festiwalu. Niesamowita więź obu muzyków, brawurowa sprawność instrumentalna i kultura tworzonego brzmienia. Marcia Ball  z nawiązką udowodniła, że muzyka może być dobrą zabawą  nie tracąc niż na wysokiej jakości. Laura Cox okazała się rewelacyjną gitarzystką, która wraz ze swoimi kolegami dodała efektownego, rockowego wymiaru jakiego nie było dotąd na Rawie. Tinsley Ellis urzekł- niespotykaną u tej wielkości artystów- skromnością, odwrotnie proporcjonalną do zaprezentowanego mistrzostwa jako gitarzysty blues-rockowego i sugestywnego wokalisty. Jak zwykle radością i precyzją grania popisał się Kraków Street Band, podobnie jak oryginalną koncepcją muzyki zauroczyła grupa Wicked Heads. Big Band Irka Dudka sprawił wielką przyjemność zarówno konsumentom wielkich światowych przebojów jak i bardziej wyrafinowanych klimatów z pogranicza bluesa i jazzu. A na koniec gwiazda, która nie tylko nie zawiodła, lecz mogła wprawić w zachwyt. Koncert Roberta Cray’a od początku do końca był elektryzujący. Artysta rzeczywiście nieustannie nasyca bluesa siłą nowoczesnej kreatywności, połączoną z charakterystycznym śpiewem i intrygującą grą na gitarze. Nie sposób na gorąco opisać wszystkiego co działo się przez cztery festiwalowe dni, jednak na pewno wrażenia nie byłyby tak potężne, gdyby nie wysoki standard nagłośnienia i oprawy świetlnej.


Ryszard Gloger